SZUKASZ TANIEGO I LEGALNEGO OPROGRAMOWANIA?
ZAJRZYJ DO SERWISÓW AUKCYJNYCH!!!!
TO SIĘ NAPRAWDĘ OPŁACA!!!

Swistak - darmowe aukcje internetowe [Allegro.pl - a co Ty dziœ sprzedałeœ?] Aukcje24.pl



WSTĘP
Bez względu na to co myślimy o polityce rozwijania i udostępnienia oprogramowania prowadzonej przez giganta z Redmond, jedno musimy przyznać – jest to polityka wielce skuteczna. Autor tego opracowania, podobnie zresztą jak 99% użytkowników kompute­rów, którzy nie zajmują się informatyką profesjonalnie, wychował się na sys­temie Windows. I oczywiście uległ urokowi tego produktu. Wszak programiści Microsoftu cały czas dbali o to by użytkownik nie zaprzątał sobie głowy pyta­niami co, jak, dlaczego? Przecież wystarczy dwukrotnie kliknąć w ikonę i już uruchamia się instalator – teraz jeszcze “akceptuj” , “dalej” no i “zakończ”. Tylko tyle wymagań abyśmy mogli korzystać z oprogramowania i jedno za­sadnicze: trzeba zapłacić i to słono za tą “wygodę”. Chociaż kupując oprogramowanie tak naprawdę nie nabywamy z tego tytułu właściwie żad­nych praw – zgodnie zresztą z licencją którą musieliśmy zaakceptować. Jakie są konsekwencje takiej polityki – wydaje się, że zasadnicze. Kon­sument z czasem staje się zupełnie uzależniony od oferowanych mu produk­tów, nie potrafi korzystać z innych. Zresztą, po co? Microsoft oferuje wszystko: system operacyjny, pakiet biurowy, przeglądarkę internetową, programy pocztowe, programy multimedialne. Co z tego, że oprogramowanie jest toporne, wiesza się , ma liczne luki w zabezpieczeniach i jest wyjątkowo podatne na destrukcyjne działanie hakerów. Jest przecież wygodne w użyt­kowaniu, jak to się często określa intuicyjne – kto opanował Worda może tą wiedzę wykorzystać używając Outlooka. Ktoś mógłby pomyśleć, że idylla. No tak ale kto tak właściwie używa produktów Microsoftu legalnie. Pełny pakiet takiego oprogramowania to wydatek znacznie przekraczający 2000zł. Niektórzy sprzedawcy komputerów wraz ze sprzętem oferują Windowsa w wersji OEM, a więc bez wsparcia technicznego. Szacunki są jednoznaczne – przytłaczająca większość użytkowników komputerów domowych wykorzystuje oprogramowanie nielegalnie – nazywa się to łagodnie piractwem. Oczywiście panowie z Redmond nie zasypiają gruszek w popiele i możemy być pewni, że intensywnie pracują nad wyeliminowaniem tego zjawiska. Wcześniej czy później pojawią się bardziej skuteczne metody pobierania opłat od użytkowników komputerów z systemem Windows. Jakiś czas temu miałem możliwość wysłuchać przedstawiciela Microsoftu, który jednoznacznie twierdził, że firma pracuje nad zupełnie nowym modelem dystrybucji oprogramowania. Według tych planów nie kupowalibyśmy płytki z oprogramowaniem, nad którym z chwilą sprzedaży jego twórca nie ma żadnej kontroli. Według nowego modelu oprogramowanie byłoby niejako wynajmowane na określany czas i odbywałoby się to poprzez internet. Zatem użytkownik nie dostałby do ręki nic co mógłby potem wykorzystywać bez uiszczenia opłaty. Ciekawy pomysł. W tak pięknie rysującej się przyszłości, gdzie Windows miałby być jedy­nym, a może nawet obowiązkowym systemem operacyjnym pojawia się na­gle rysa w postaci ruchu na rzecz wolnego oprogramowania. Pojawia się otwarty dla wszystkich i darmowy system operacyjny wymyślony i zapocząt­kowany przez Linusa Torvaldsa. Możemy mieć wybór – czy płacić bajońskie sumy za liche oprogramowanie czy używać darmowego. Producenci płatnego oprogramowania rozpowszechniają nieprawdziwe opinie, że tylko oprogramowanie tworzone właśnie w sposób komercyjny ma odpowiednią jakość, natomiast oprogramowanie tworzone przez hobbystów z całego świata jest amatorszczyzną. Nic bardziej mylnego i kłamliwego. Oprogramowanie którego kod jest otwarty i dostępny dla każdego cechuje się dużo wyższą jakością i niezawodnością – wynika to z prostego faktu – im większa liczba osób zagląda “do środka” tym więcej błędów jest wychwy­tywanych i eliminowanych. Oczywiście wolne oprogramowanie jest zagrożeniem dla interesów finansowych wielkich firm informatycznych ale jego rozwój jest w interesie nas wszystkich, przeciętnych zjadaczy chleba. I ta banalna prawda skłoniła mnie do stworzenia opracowania ułatwiającego postawienie pierwszych kroków z Linuxem, każdemu wychowanemu na Windows. Mam nadzieję a właściwie pewność, że informacje tu zawarte zaszczepią wielu czytelnikom bakcyla Linuxa. Dlaczego? Bo napisałem go opierając się na własnych doświadczeniach, kogoś kto nie jest informatykiem i instalując pierwszy raz Linuxa nie miał zielonego pojęcia o jądrze, kompilacji, powłokach i innych tego typu sprawach. I to doświadczenie podpowiada mi, że w pierwszej fazie najważniejszą rzeczą jest pokazanie początkującemu adeptowi jak maksymalnie wykorzystać możliwości jakie daje interfejs graficzny Linuxa, wskazanie podobieństw do Windowsa. Dla tych którzy będą chcieli, z czasem przyjdzie również kolej na konsolę i bardziej zaawansowane posługiwanie się systemem, a dla tych którzy nie będą odczuwali takiej potrzeby środowisko graficzne potrafi zapewnić właściwie wszystko to do czego przyzwyczaili się używając Windowsa. A zatem do dzieła.

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI Z DZIENNIKA INTERNAUTÓW

KOMUNIKAT

Drogi internauto. Proszę o wyrozumiałość. Stronę tą buduję w miarę wolnego czasu, którego niestety brakuje. Liczę, że w niedługim czasie zacznie ona przybierać coraz bardziej skończoną i miłą dla oka formę.

POMYSŁ

Co do tej części na razie nie mam pomysłu ale to z penością zmieni się.

TYLE OSÓB ODWIEDZIŁO TĘ STRONĘ